Tytuł 39

1 września jest, w jakimś sensie, także świętem rodzinnym. Rodzice idący z dziećmi odświętnie ubranymi na rozpoczęcie roku szkolnego, powroty dzieci do domów etc. Wczoraj rano, jadąc tramwajem, podsłuchałam rozmowę dwóch 12-13 latków o tym, że ich wspólny znajomy został przeniesiony do innego Domu Dziecka i że jeden z nich złamał sobie na obozie rękę i miał operację wyrostka robaczkowego. Pomyślałam sobie, jak mocno przeżywaliby rodzice dziecka, któremu to by się przydarzyło: złąmanie ręki dziecka, a potem jego operacja…

Trzeba byłoby jak najszybciej pozamykać domy dziecka i zamienić je na rodzinne domy. A tu, jak się okazuje, chętnych nie ma na bycie "wujkami"  i "ciociami".  Może za mało propagowania idei rodzinnych domów?

Autor

jantos

Przez 23 lata prowadziłam działalność gospodarczą, byłam członkiem prezydium Izby Przemysłowo - Handlowej w Krakowie ; cały czas pracuję na Uniwersytecie Jagiellońskim (lubię moją pracę ze studentami, oni chyba też ze mną ;) ); jestem członkinią Komisji Historii Medycyny PAN; od 2002 roku jestem radną miasta Krakowa (byłam wiceprzewodniczącą Rady Miasta, przewodniczącą Komisji Kultury). Więcej biograficznych informacji na www.jantos.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.