
Pozwólcie Państwo, że zacznę w taki oto sposób: John Locke filozof XVIII wieku, piewca wolności człowieka napisał: „Być wolnym to dysponować i swobodnie, zgodnie z własnym sumieniem kierować własną osobą, działaniem, majątkiem, całą swą własnością z przyzwoleniem prawa, któremu się podlega, nie być więc poddanym czyjejś arbitralnej woli (!!!) ale kierować się bez przeszkód własną wolą.”(!!!) I nieco więc będzie w niniejszej wypowiedzi o wolności człowieka, o tym, kim jest suweren i co należy do jego praw, a może i obowiązków.
Suweren (fr. souverain, najwyższy i ang. sovereign, suwerenny) – podmiot sprawujący niezależną władzę zwierzchnią.
Słowa „suwerenność” użył po raz pierwszy Jean Bodin w XVI wieku a po nim, już nieco później Cardin Le Bret. Obaj pojmowali ją jako wyłączność monarchy do sprawowania władzy ustawodawczej i wykonawczej na terenie swego państwa. I dopiero Locke i jemu podobni zmienili sposób widzenia funkcjonowania i zarządzania Idea, że naród jest suwerenem, a nie monarcha, stała się jednym z najważniejszych odkryć politycznych epoki Oświecenia. Oznaczała radykalną zmianę myślenia o władzy. Wcześniej uważano, że król rządzi „z Bożej łaski”, a państwo jest właściwie jego własnością. Oświecenie podważyło ten porządek.
Od tego momentu zaczęła rozwijać się nowoczesna demokracja, konstytucjonalizm i prawa obywatelskie. Monarcha – jeśli nadal istniał – coraz częściej stawał się jedynie wykonawcą woli narodu, a nie absolutnym panem państwa. W filozofii polityki była to zmiana fundamentalna: z państwa króla do państwa obywateli. Tak więc w państwie nowoczesnym — od czasów Oświecenia — władza przestaje być „czyjąś własnością”. Nie należy już do monarchy ani do jednej klasy społecznej. Staje się przede wszystkim:mandatem powierzonym przez obywateli, służbą wobec wspólnoty, odpowiedzialnością za dobro publiczne.
W samorządzie widać to szczególnie wyraźnie. Władza samorządowa nie „panuje”, lecz:
- zarządza sprawami lokalnej wspólnoty,
- reprezentuje mieszkańców,
- wykonuje ich wolę w sprawach codziennych: szkół, dróg, transportu, kultury, pomocy społecznej.
Dlatego prezydent, rada miasta nie są suwerenami. Suwerenem pozostają mieszkańcy jako wspólnota obywateli. Samorząd jest tylko formą wykonywania ich zbiorowej woli.
No i właśnie jesteśmy w tym oto momencie: część mieszkańców stwierdziła, że wynajęta przez nich grupa obywateli do zarządzania ich pieniędzmi nie sprawdza się, i chcą ich zmienić. To jest wola suwerena. W demokracji samorządowej referendum jest jednym z najważniejszych narzędzi kontroli władzy przez obywateli. Wynika właśnie z zasady, że suwerenem jest naród (lub lokalna wspólnota mieszkańców), a nie osoba sprawująca urząd.
Jeżeli mieszkańcy uznają, że: prezydent miasta, rada gminy utracili zaufanie społeczne, mogą domagać się referendum odwoławczego. To bardzo ważna idea nowoczesnej demokracji: władza jest powierzona czasowo i podlega ocenie obywateli.
Referendum pokazuje, że mandat władzy nie jest dany raz na zawsze. Obywatele nie są poddanymi, lecz uczestnikami życia publicznego. Mogą nie tylko wybierać władzę, ale także ją odwoływać. To konsekwencja myśli oświeceniowej i demokratycznej:
- władza ma charakter służebny,
- musi liczyć się z opinią wspólnoty,
- ponosi odpowiedzialność polityczną przed obywatelami.
Dlatego referendum bywa nazywane jedną z form demokracji bezpośredniej — momentem, w którym suweren (mieszkańcy) sam zabiera głos, bez pośredników.
I oczywiście jedni mogą być za odwołaniem władz, inni za pozostawieniem. W demokracji istnieje przecież wolność politycznej strategii i wypowiedzi. Niektóre grupy nawołują do bojkotu referendum, licząc np. na nieosiągnięcie progu frekwencji. Formalnie mieści się to zazwyczaj w granicach prawa demokratycznego, choć wielu filozofów polityki uważa, że osłabia kulturę obywatelską i poczucie odpowiedzialności za wspólnotę. Dlatego udział w referendum — niezależnie od poglądów — bywa traktowany jako wyraz troski o wspólnotę polityczną. Nawet głos „przeciw” wzmacnia samą zasadę uczestnictwa obywateli w sprawowaniu suwerenności.
Pojawia się tu pewne napięcie: z jednej strony zachęca się obywateli do aktywności, współdecydowania i odpowiedzialności za wspólnotę — np. przy Budżecie Obywatelskim czy konsultacjach społecznych — a z drugiej strony, w sytuacji referendum odwoławczego, część środowisk politycznych apeluje o bierność.
W oczach wielu obywateli wygląda to jak instrumentalne traktowanie demokracji:
- aktywność obywatelska jest ceniona wtedy, gdy sprzyja utrzymaniu władzy,
- a zniechęcana wtedy, gdy może tej władzy zagrozić.
Z perspektywy filozofii demokracji można więc bronić tezy, że: uczestnictwo obywateli powinno być wartością samą w sobie, niezależnie od politycznego interesu.
W tym sensie konsekwentna postawa demokratyczna polegałaby na zachęcaniu do udziału:
- w wyborach,
- referendach,
- Budżecie Obywatelskim
- konsultacjach społecznych,nawet jeśli wynik może być dla rządzących niekorzystny.
Tak rozumiana demokracja nie opiera się jedynie na procedurach, lecz także na zaufaniu do obywateli jako rzeczywistych współgospodarzy wspólnoty.
![]()











