Kadencje władz.

Po raz kolejny piszę o kadencyjności władz. Okazuje się bowiem, że tym razem będzie tak, jak z mistrzostwami gry w piłkę nożną: grają wszyscy, a …. zawsze wygrywają Niemcy. Kadencje – najwyżej dwie po 5 lat  i konieczność opuszczenia miejsca. Tak jest na uczelniach, rektorów obowiązują kadencje i uczelnie istnieją od wieków. Zarządzanie miastem przez 10-20 lat jest niedobre. Gdyby miasta były własnością prezydentów, burmistrzów, radnych – to zupełnie coś innego. O własne mienie  przekazywane potomkom – po prostu się dba. Mienie wspólne, a więc niczyje – już jest gorzej. Jak wszyscy wiedzą cudze pieniądze wydaje się zdecydowanie najłatwiej. Odpowiedzialny król (bo przecież byli i królowie-utracjusze) dba o przyszłość swojego państwa i narodu. Prezydent miasta dba – po 15 latach rutyny przede wszystkim o swoich zaprzyjaźnionych znajomych, których ma już na każdym ważniejszym stanowisku. Szkoda wielka, że nie przeszedł projekt Ruchu Palikota odnośnie kadencyjności. Ale cóż, ileż odpowiedzialności powinno być wśród głosującyh posłów, aby podjęłi taką decyzję – zamykając sobie tym samym drogę do wiecznego bycia posłem. Sprawa jest tym pilniejsza, że nie ma zawodowych posłów przygotowanych do zarządzania.  A przed nami ….. znów wygrana Niemców

Autor

jantos

Moje życie zawodowe jest z pracą ze studentami. Ukończyłam dwa fakultety, ale już pod koniec drugiego rozpoczęłam pracę na uczelni (najpierw na AGH, potem przez 40 lat na Uniwersytecie Jagiellońskim). Ale także przez 23 lata prowadziłam działalność gospodarczą, byłam członkiem prezydium Izby Przemysłowo - Handlowej w Krakowie ; przez 22 lata byłam radną Krakowa (wiceprzewodniczącą Rady Miasta, a potem przez dwie kadencje przewodnicząca Komisji Kultury)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *