Stół dialogowy

W piątek miało miejsce ważne spotkanie dotyczące pierwszych ustaleń w sprawach wymagających społecznych konsultacji.Odbyło się, tak jak powinno, przy okragłym stole. Udział wzięły władze wykonawcze Krakowa (a więc prezydent i urzędnicy) i obywatele miasta (reprezentowani przez społeczne komitety). Wyglądało to, w każdym razie na początku, bardzo interesująco. Zjawili sie przedstawiciele stowarzyszeń, fundacji i obserwatorzy (uwaga było 5 radnych na 43 osoby!!). Wszyscy czekali na prezydenta, który spóźnił się 15 minut. Następnie prezydent wygłosił parominutowe przemówienie, oczywiście przy pracującej telewizji, radiach, zdjęciach. A potem, i tu jest przesmaczna historia, wyszedł (przed jakimikolwiek ustaleniami "okrągłego stołu") do mediów – udzielając wywiadu trwającego UWAGA!! prawie 25 minut. W tym czasie obywatele pokornie czekali przy okrągłym stole. Następnie, po wywiadach, pan prezydent już się nie pojawił na obradach, ba!!, nawet nie wszedł, usprawiedliwuając swoją nieobecność. Urzędnik po prostu zabrał krzesło prezydenta i odsunął.

Nie potrafię nazwać tego wydarzenia. Prawdę powiedziawszy dziwię się ludziom, że po prostu, po piętnastu minutach nie wstali i nie wyszli, ale pokornie brali udział w PR  pana  prezydenta, który dopuścił ich na "pokoje pańskie". Oh, kiedy ludzie zrozumieją, że urzędnik (a tym jest i pan prezydent) pełnić mają ŚŁUŻBĘ, służbę, służbę. I że nie jest to żadne panisko na włościach.

Autor

jantos

Moje życie zawodowe jest z pracą ze studentami. Ukończyłam dwa fakultety, ale już pod koniec drugiego rozpoczęłam pracę na uczelni (najpierw na AGH, potem przez 40 lat na Uniwersytecie Jagiellońskim). Ale także przez 23 lata prowadziłam działalność gospodarczą, byłam członkiem prezydium Izby Przemysłowo - Handlowej w Krakowie ; przez 22 lata byłam radną Krakowa (wiceprzewodniczącą Rady Miasta, a potem przez dwie kadencje przewodnicząca Komisji Kultury)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *