Centralny organ władzy

Gdzieś przeczytałam wywiad z Jeanne Moreau, (która ma osiemdziesiąt lat!), gwiazdą pierwszej wielkości kina francuskiego. Wywiad pokazuje rześkość jej umysłu, cudowne skojarzenia, świetny kontakt z rzeczywistością. I Jeanne Moreau mówi o polityce: "Im więcej facet ma kochanek, tym bardziej jest godny podziwu. O Sarkozym też mówi mówi się już, że ma kochanki. Już teraz! Tak jakby to był obligatortyjny rekwizyt władzy. We wszystkim musi grać rolę penis! To był i jest nadal centralny organ". I proszę, mamy punkt, który różni (jeszcze?) naszych polityków od tych z zachodu. U nas (jeszcze?) nie jest penis postrzegany jako centralny organ polityki, o romansach głów państwa się nie wspomina , ba, powiedziałabym, że jest zgoła odwrotnie: podkreśla się ich przywiązanie do rodziny, pokazuje zdjęcia z żonami, a one mówią, jakimi dobrymi, czułymi mężami są głowy państwa. "Męskość" – ta w znaczeniu zachodnim (a więc jurność i zdrada) nie są atrybutami polskich polityków. Może ktoś rozwinie ten temat, a zapowiada się on nawet interesująco.

Autor

jantos

Przez 23 lata prowadziłam działalność gospodarczą, byłam członkiem prezydium Izby Przemysłowo - Handlowej w Krakowie ; cały czas pracuję na Uniwersytecie Jagiellońskim (lubię moją pracę ze studentami, oni chyba też ze mną ;) ); jestem członkinią Komisji Historii Medycyny PAN; od 2002 roku jestem radną miasta Krakowa (byłam wiceprzewodniczącą Rady Miasta, przewodniczącą Komisji Kultury). Więcej biograficznych informacji na www.jantos.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.