Listy i liście

Zadziwiającą właściwością polityki jest "relatywna pamięć". Z jednej strony jest długa (kiedy, ku mojemu osłupieniu kolega radny powiedział, głosując przeciwko sensownemu rozwiązaniu "byłem przeciw pomysłowi ponieważ Ty cztery miesiące temu nie poparłaś mojej kandydatury …..) z drugiej zaś strony jest niebywale króciutka. Dzisiaj doświadczyłam jej drugiej właściwości: wszyscy: koledzy i koleżanki zapomnieli, że w ostatnich wyborach ktoś (Ktoś) wprowadził ich nazwiska na listki nie wiadomo skąd. Nagle się wzięli i już. Pamiętam swoje wielkie zdziwienie widząc pewne nazwisko osoby, która NiGDY nie pokazała się na jakimkolwiek zebraniu powstającej wtedy PO a została członkiem Rady a dzisiaj w świętym oburzeniu najgłośniej potępiała …taką samą praktykę.

Najszybciej, jak to możliwe, powinny wejść jednomandatowe okręgi wyborcze. Wtedy, w mniejszych okręgach ludzie swoim nazwiskiem odpowiadają przed wyborcami za to co robią. Precz z listami partyjnymi!!!

Jest to najprostsza droga  powrotu zaufania ludzi do polityki. Jeśli kiedykolwiek się to stać może.

Nie dopuszczą zapewne do tego góry partyjne, bo przecież nikt dobrowolnie nie pozbędzie się swoich wpływów na dołach.

Cytat: Ktoś powiedział (ba! jakiś radziecki pierwszy sekretarz), że polityk obiecuje ludziom wybudować most nawet tam , gdzie nie ma rzeki.

P.S. Coś mi się wydaje, że czas sekretarzy znów wraca. Ha.

Autor

jantos

Przez 23 lata prowadziłam działalność gospodarczą, byłam członkiem prezydium Izby Przemysłowo - Handlowej w Krakowie ; cały czas pracuję na Uniwersytecie Jagiellońskim (lubię moją pracę ze studentami, oni chyba też ze mną ;) ); jestem członkinią Komisji Historii Medycyny PAN; od 2002 roku jestem radną miasta Krakowa (byłam wiceprzewodniczącą Rady Miasta, przewodniczącą Komisji Kultury). Więcej biograficznych informacji na www.jantos.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.