Dwie panie na ekranie.

1378927475_monitorCzy debaty mają sens? Ku uciesze ludzi  – tak. Ku jakimkolwiek rozstrzygnięciom – zapewne nie. Zastanawiam się, czy kogokolwiek debata ta, czy inne przekonała, czy ktokolwiek zmienił zdanie. Trzy bloki tematyczne, 60 – minut.  Panie przygotowane. Żadna nie odpowiadała na zadane pytania. Piszę to jako nauczyciel akademicki, który przez dużą część swojego zawodowego życia odpytuje, weryfikując wiedzę studentów. Każdą z pań poprosiłabym o powtórną odpowiedź i “na temat”.

Sytuacja trudna: Szydło z pozycji opozycji miała łatwiej, ponieważ łatwiej jest atakować, a trudniej bronić. Kopacz miała trudniej, musiała bronić efektów wieloletniego działania.

I niebywale ważny element całej debaty: czas po debacie. Entuzjastyczne powitanie Szydło przez grono młodych ludzi, przygotowana mównica i Szydło, która wykorzystuje dodatkowy czas na antenie. PR – na bdb.

I znów to samo z panią premier Kopacz, co było z prezydentem Komorowskim: wychodziła z TVP właściwie sama, z tyłu parę osób, nie było flag, dodatkowego przemówienia (mówiła o przebiegu debaty na tle Szydło). Kto robi takie akcje Kopacz? Czy to było naprawdę niemożliwe zrobić dodatkowe show, może inne niż zrobiono Szydło – ale pokazujące wsparcie. Ja pierniczę, czy to tak trudno było podpatrzyć, co przygotowano dla Beaty Szydło. Osamotniona pani premier Kopacz – jak symbol.

I jeszcze jedna uwaga – nie wytrzymuję komentarzy ludzi ze stajni Korwina. To jest najprawdopodobniej jakaś grupa ludzi, którzy powinni być poddani gruntownej psychoanalizie. Może pora, aby ktoś napisał o tym, co zrobiła rodzina (tatuś i mamusia) panu Rafałowi Ziemkiewiczowi, który miał podstawową konkluzję z debaty, że kobiety nie powinny zajmować się polityką. Jak wszyscy pamiętamy, poprzednie debaty wskazywały na absolutną przydatność mężczyzn. I różniły się tak, że hey. Mój długo trwający żal do ludzi chowu Korwina jest taki, że bliskie mi poglądy ekonomiczne podają w takim mizoginistycznym sosie. I szkoda.

Debata – debatą, a do wyborów iść trzeba. Wczoraj przypomniałam sobie na przykład, że prezydenta Krakowa wybrało 38% mieszkańców Krakowa, ponieważ znaczna część mieszkańców na wybory nie poszła. I tak bywa. A potem ileż krytyki, niezadowolenia, a wystarczyło tylko ruszyć w stronę lokalu wyborczego. To zajmuje niewiele czasu. Chyba, że się nie idzie – bo to też głosowanie, ale wtedy zdajemy się na wybory innych.

A ja nie chcę decyzji innych.

 

 

Autor

jantos

Przez 23 lata prowadziłam działalność gospodarczą, byłam członkiem prezydium Izby Przemysłowo - Handlowej w Krakowie ; cały czas pracuję na Uniwersytecie Jagiellońskim (lubię moją pracę ze studentami, oni chyba też ze mną ;) ); jestem członkinią Komisji Historii Medycyny PAN; od 2002 roku jestem radną miasta Krakowa (byłam wiceprzewodniczącą Rady Miasta, przewodniczącą Komisji Kultury). Więcej biograficznych informacji na www.jantos.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *