Boję się kryzysu.

Tak. Boję się kryzysu, a właściwie boję się niefrasobliwości decydentów, tych u władzy. Tych, którzy wciąż udają, że nie ma problemu z euro, tych którzy udają, że jak spłacimy długi Grecji, to wszystko wróci do normy. Od paru dni czytam teksty w różnych gazetach europejskich i powiem Państwu, że cieszyć się nie ma z czego. W latach 20 i 30 inteligentni ludzie nie potrafili prawidłowo odczytać realiów gospodarczych i politycznych i rezultatem była katastrofa. Tak samo jest dzisiaj. Załamanie się unii walutowej wydaje się coraz bardziej oczywiste. Dla zadłuzonych ponad miarę krajów europejskich upadłość byłaby najlepszym rozwiązaniem. 

Jak powiedział Stefan Homburg, niemiecki profesor ekonomii, nadzieję mogą mieć jedynie ci, którzy niczego nie mają, ponieważ im nikt niczego nie odbierze.  No cóż, perspektywa raczej tragiczna. Na to wszystko nakłada się sytuacja Krakowa, którą, niestety, widzę także dość czarno. Nikt zapewne nie kupi i nie zabierze stadionu Wisły, którego nawet już nie chce drużyna piłkarska.

Autor

jantos

Przez 23 lata prowadziłam działalność gospodarczą, byłam członkiem prezydium Izby Przemysłowo - Handlowej w Krakowie ; cały czas pracuję na Uniwersytecie Jagiellońskim (lubię moją pracę ze studentami, oni chyba też ze mną ;) ); jestem członkinią Komisji Historii Medycyny PAN; od 2002 roku jestem radną miasta Krakowa (byłam wiceprzewodniczącą Rady Miasta, przewodniczącą Komisji Kultury). Więcej biograficznych informacji na www.jantos.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *