Pozorne działania fundacji śledzących korupcję.

Piszę tutaj o wielu organizacjach pozarządowych, których jestem orędowniczką, ale… No właśnie to “ale”. Uważam, że wszelkie organizacje tego typu, jak Fundacja Batorego i jej podobne tracą sens swojego istnienia. W programach organzcje mają między innymi analizowanie i śledzenie zachowań związanych z wyborami. Mówi się jeszcze i dzisiaj, że na przykład Janusz Palikot w poprzednich wyborach nie pozałatwiał swoich spraw związanych z pieniędzmi przeznaczonymi na kampanię wyborczą. Zdaje się jednak, że to co zrobił pan Janusz Palikot w dzisiejszej praktyce aktualnie trwających wyborów – to mały pryszcz. Jak wyglada działalność kontrolująca fundacji tej, czy innej. Ano ma ona sprawdzać, czy na przykład pieniądze wydawane na kampanię są zarejestrowane. Przypomina się mi historia, którą zapamiętam na zawsze i którą opowiadam wszystkim. W wyborach do samorządu między innymi zorganizowałyśmy z Bożeną P-G miejsce, gdzie można było przyjść i podyskutować o poglądach, zamierzeniach etc kandydatek do Rady Miasta i do Sejmiku. Frekwencja odwiedzających to miejsce raczej nie była oszałamiająca. W każdym razie kiedyś, kiedy tematem była kultura na spotkanie przyszedł młody człowiek. Siedział, nic nie mówił, my zaś: ja i Bożena opowiadałyśmy o naszych planach. Potem, kiedy przyszedł czas na pytania, młodzieniec znów nie był zbytnio aktywny i wtedy ja bezpośrednio zapytałam go, czy naprawdę nie ma żadnych pytań dotyczących funkcjonowania kultury w Krakowie i w okolicy. I wtedy ten człowiek powiedział, że ma jedno pytanie: kto zapłaci za jego herbatę. Osłupiałysmy nieco i powiedziałyśmy, że kawę i herbatę stawia właściciel kawiarni. Wtedy młody człowiek (po godzinnym siedzeniu z nami!) oznajmił, że jest przedstawicielem Fundacji Batorego sprawdzającym, jak wyglada finansowanie kampanii wyborczych i dlatego zapytał o to, kto płaci za herbatę. Powiedział to w miejscu, wokół którego było setki plakatów jednego z kandydatów (który co najmniej trzysta razy przekroczył limit własnych wydatków na kampanię). To było parę miesięcy temu. Dzisiaj sytuacja jest dramatyczna. Już nikt nie ma wątpliwości, ze są tacy, którzy mają wszelkie limity przekroczone zdecydowanie więcej razy, niż trzysta. To widać gołym okiem. Ja spokojnie czekam na wyniki działalności Fundacji Batoregi i innych. Wiem też, niestety, jakie mogą być wyniki tych działań. Nikt nigdy nie zabrał radnemu czy tez posłowi ich mandatów tylko i wyłacznie z tego powodu, że wydawali masę kasy na kampanię. Oczywiście można też i uznać, że prawo limitujące te wydatki jest bezsensowne. Zobaczymy, co będzie. Ta kampania pod tym właśnie względem jest dość interesująca. 

Autor

jantos

Przez 23 lata prowadziłam działalność gospodarczą, byłam członkiem prezydium Izby Przemysłowo - Handlowej w Krakowie ; cały czas pracuję na Uniwersytecie Jagiellońskim (lubię moją pracę ze studentami, oni chyba też ze mną ;) ); jestem członkinią Komisji Historii Medycyny PAN; od 2002 roku jestem radną miasta Krakowa (byłam wiceprzewodniczącą Rady Miasta, przewodniczącą Komisji Kultury). Więcej biograficznych informacji na www.jantos.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *