Czy rację miał Max Weber?

Przeczytałam dzisiaj dodatek Gazety Wyborczej "Wysokie Obcasy" poświęcony Helenie Rubinstein, polskiej Żydówce, kobiecie przedsiębiorczej, genialnej businesswomen i pomyślałam sobie, jak mało miejsca poświęcamy w Polsce ludziom, którzy ciężką pracą i wspaniałym pomysłom dorobili się majątków, rozpoczęli funkcjonowanie wielkich firm etc. W dalszym ciągu na pochwałę zasługują ubodzy, ginący za ojczyznę, organizujący powstanie (przeważnie nieudane), cierpiętnicy i święci. Szkołę swego imienia ma Emilia Plater a Helena Rubinstein – nie.

Kiedyś, dawno temu, zapytałam księdza profesora Józefa Tischnera czy przyjdzie taki czas, że bogacz dostanie się do nieba nie tylko przez ucho igielne, ale za zasługi dla ludzkości i ksiądz odpowiedział, że szanse są coraz większe.

Tytuł 135

Zostańmy dalej przy myślach starożytnych. Niekiedy się wydaje, że wszystko, co się dzieje jest jedną, niekończącą się historią; że wszystko już było, nawet i to, co będzie.

"Choć tylko niektórzy z nas mogą tworzyć politykę, to wszyscy mają prawo ją krytykować"    PERYKLES

PS I Wczoraj Małgosia T. powiedziała, że Jan Garbarek to poeta jazzu. Dzisiaj wieczorem słucham sobie płyty Garbarka  i chyba jest to poeta.

PS II  Gdzieś przeczytałam, że w Polsce  wśród osób płci obojga w wieku 54-64 lata pracuje ledwie 26 procent ludzi. Trudno w to uwierzyć. Czyżby znaczyło, że pozostałe 74% to są emeryci, renciści… To ja zapewne znam tylko te 26%. Nie znam 54 letnich emerytów.

Tytuł 136

Upały i umysł pracuje poooowoli.

Usiłowałam coś załatwić w Urzędzie, nic z tego nie wyszło… zmieniono od 1 lipca przepisy.

"Im bardziej chore jest państwo, tym więcej w nim ustaw i rozporządzeń."

                                                                                                                                     Tacyt

Tytuł 137

W obliczu niekończącej się listy programów państwowych, niespełniających swojego zadania i zaglądającej w oczy ruiny ekonomicznej, w 1984 roku nowozelandzcy politycy zaangażowali się w coś, co Organizacja Ekonomicznej Kooperacji nazwała "najobszerniejszym programem liberalizacji ekonomicznej, kiedykolwiek przedsięwziętym w rozwiniętym kraju". Wszelkie dotacje rolnicze zostały wstrzymane w ciągu dwóch lat. Cła zostały obcięte o 2/3 prawie natychmiastowo i w miarę upływu czasu były ciągle zmniejszane. Dziś, przeciętna nowozelandzka stopa ceł wynosi 3,2 %- co w rzeczywistości oznacza jednostronny wolny handel. W gruncie rzeczy, ponad 90 % wszystkich importowanych towarów wkracza do kraju kompletnie wolnych od jakiegokolwiek kontyngentu, cła czy innych restrykcji.

Podatki zostały gwałtownie obcięte. Górna granica wynosi obecnie 33 %, czyli połowę tego co było wcześniej. Przeciętny podatek dochodowy wynosi obecnie 21,5 %. W ogóle natomiast nie istnieje podatek od majątku i podatek obrotowy.

Edukacja działa według najnowocześniejszych wzorców. Wolny rynek zdecydowanie poprawił jakość usług oświatowych. Dlaczego nikt u nas, w pięknym kraju nad Wisłą nie zainspiruje się wydarzeniami w Nowej Zelandii. Chyba trzeba poczekać!!

Polecam: www.kapitalizm.republika.pl

Wielość światów.

Ileż jest światów? Zapewne wiele, o czy pisał chociażby Popper. Ja doświadczam od paru dni rzeczywistości medialnej. Cóż oni robią, jak manipulują ludzką świadomością. Niekiedy wydaje się, że jest to jedyna rzeczywistość – ta medialna, a przez to absolutnie obowiązująca.

Karol Marks i jego proroctwa

Pamiętnik pracodawcy: Dzisiaj poszła na urlop moja ostatnia pracownica. Zostałam ja, mój mąż i wymiana okien w firmie. Trzeba będzie kogoś zamówić do pomocy na sobotę.  Sprawa z oknami nagle się przyspieszyła a urlop pracownika sprawa święta. Toteż my zostaliśmy na stanowisku, zastępująca urlopowaną sekretarkę – ta  inna sekretarka -zastępcza do prac zbytnio się nie przyda.  Czy o tym pisał Marks? Jak to było z tą wyobcowaną pracą i wyzyskiem robotnika?

OGÓREK POLITYCZNY

W powietrzu zaczyna czuć OGÓRKIEM POLITYCZNYM. Ktoś coś powiedział, ktoś się obraził, ktoś czegoś nie zrozumiał. Łaska Pańska gospodarka jeszcze jakoś zipie. Mogłaby lepiej, ale trudno. A dzisiaj spotkałam kolejnych moich studentów, on biolog, ona germanistka – jadą z rocznym dzieckiem do Irlandii. Powiedzieli, że już nie chcą wrócić.