Odpowiedzialność urzędników i radnych.

Zastanawiałam się, jakie pojęcie, czy też sformułowanie byłoby podsumowaniem moich 10 lat w samorządzie. Pomyślałam, że najlepiej
odpowiadałoby tokowi moich rozważań pojęcie „odpowiedzialność”. Chcę zastanowić się, czy towarzyszy ona wszystkim, którzy biorą na siebie trudne zadanie, jakim jest zarządzanie miastem. I czy gdziekolwiek pojawia się, jako zasada kształtująca ustrój gminy. Odpowiedzialność powinna być obecna wszędzie, ale tak naprawdę możemy jej w wielu działaniach nie dostrzec i dość często jej po prostu nie ma. Czym więc jest odpowiedzialność, która mnie interesuje. Czy jest ona tym, co powinno
towarzyszyć każdej aktywności człowieka. Możemy mówić o odpowiedzialności prawnej, moralnej, psychologicznej. Ustrój gminy kształtowany jest przez określone zasady o charakterze normatywnym. Wśród nich wymienia się jedną z ważniejszych – zasadę praworządności. Jest ona generalnym nakazem przestrzegania prawa. Oznacza to, że organy władzy publicznej nie mogą działać bez podstawy prawnej lub wykraczać poza jej granice. Tutaj jest więc miejsce na odpowiedzialność prawną. Ktoś bierze odpowiedzialność za swoje decyzje i ich zgodność z przepisami prawnymi. I znów właśnie w tym miejscu powstaje pytanie: czy wiemy, który urzędnik podjął jaką decyzję. Widzimy podpis prezydenta miasta lub jego zastępców. To oni biorą na siebie odpowiedzialność za decyzję urzędników. Biorą odpowiedzialność prawną, ale także i moralną. Schowane są nazwiska właściwych osób, które podjęły tę lub inną decyzję. Taka procedura może powodować (i zapewne tak bywa) większą niefrasobliwość urzędników. Być może, że podjęta decyzja okazała się krzywdząca, niezgodna z prawem i w ogóle mieszkaniec miasta z nią się nie zgodził. Na prezydenta można złożyć skargę, mieszkaniec ją więc złożył, ale ona znów będzie rozpatrzona przez komisję, która w głosowaniu (nie zawsze imiennym) wyda opinię o zasadności skargi. Tak więc i ta opinia będzie podpisana w imieniu paru osób. W międzyczasie, na obradach rady miasta  być może zostanie złożony projekt uchwały zgłoszony przez komisję lub grupę radnych. Radny sam nie może złożyć projektu, może go zgłosić grupa radnych, w której znika autor. I znów nie będzie wiadomo, kto konkretnie odpowiada za pomysł, który zaopiniuje anonimowy urzędnik, nie wiadomo który, potem podpisze to prezydent lub któryś z zastępców. A więc rozszerza się „odpowiedzialność zbiorowa”.

Okazuje się jednak, że mieszkaniec miasta może szybciej dowiedzieć się, jak wygląda stan majątku radnego czy prezydenta, niż to, kto podjął negatywną decyzję w jego sprawie, i kto za tę decyzję odpowiada.

Brak personalnej odpowiedzialności urzędników i radnych, brak nazwisk osób, które zaopiniowały, zainicjowały etc., wciąż bardzo mnie dziwi. Wydaje się, że dopóki sytuacja się nie zmieni, radosna i absolutnie nieograniczona konsekwencjami działalność będzie kwitła. Zmienić może się jedynie wtedy, kiedy pod projektami uchwał rady, jak i decyzjami urzędników pojawią się nazwiska osób za nie odpowiadających.

 

Autor

jantos

Moje życie zawodowe jest z pracą ze studentami. Ukończyłam dwa fakultety, ale już pod koniec drugiego rozpoczęłam pracę na uczelni (najpierw na AGH, potem przez 40 lat na Uniwersytecie Jagiellońskim). Ale także przez 23 lata prowadziłam działalność gospodarczą, byłam członkiem prezydium Izby Przemysłowo - Handlowej w Krakowie ; przez 22 lata byłam radną Krakowa (wiceprzewodniczącą Rady Miasta, a potem przez dwie kadencje przewodnicząca Komisji Kultury)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *